rejestracja | logowanie | newsletter



       


News

Mazurski ekspres, czyli ekstremalna forma zakończenia wodniackiego sezonu.

, 2012-01-03

Pamiętam jeszcze te odległe czasy, gdy na Mazury jeździło się również pociągami. Wprawdzie nie były to chyba wówczas ekspresy, ale z pewnością były to pociągi pośpieszne i osobowe docierały w postaci podzielonych składów do głównych miast na mazurskim szlaku Wielkich Jezior.

Po takiej podróży, mając za sobą wielogodzinną jazdę, docierało się do miejsca przeznaczenia często tak zmęczonym, że pobyt na łódce był nie tylko wypoczynkiem po pracy, lecz również formą rehabilitacji po przebytej koleją podróży. Dzisiaj sytuacja jest zgoła inna, gdyż część mazurskich linii została ze względu na nierentowność zlikwidowana, a rzadko chodzące pociągi pozwalają dotrzeć głównie do Olsztyna.
Mazurski Ekspres - a co to takiego?
Mając ciągle jeszcze w pamięci te zamierzchłe czasy, zacząłem zastanawiać się nad zmieniającą się rzeczywistością. Dzisiaj z Warszawy na Mazury jeździmy głównie samochodami i jest to mimo wszystko szybsze i wygodniejsze. Problemem, który pojawił się w ostatnich latach, jest głównie fakt, ze często sam okołoweekendowy wyjazd z Warszawy kosztuje nas prawie tyle samo czasu i całe mnóstwo tzw. straconych nerwów, co dalsza podróż przez Mazowsze, Kurpie i dojazd do założonego celu w obrębie samych Mazur. Pamiętając o tym, starałem się tak zorganizować ostatni dzień mojego wodniackiego sezonu, aby w miarę sprawnie i elastycznie połączyć te wszystkie elementy w trakcie jednodniowej wyprawy, tj. dojazdu, wodowania, mazurskiej trasy wodnej i powrotu do domu. Podobne intensywne eskapady realizowałem już w latach ubiegłych, nigdy jednak nie udało mi się w ciągu jednego dnia pokonać trasy dojazdowej z Warszawy na Mazury oraz całego szlaku wodnego od Rucianego aż po Węgorzewo (i to w obie strony!!!).
Na mazurskim szlaku - kierunek północ
Aby wreszcie zrealizować tak ekstremalnie założony cel, już przed godziną 6 rano wyjechałem z rejonu Janek i przez jeszcze luźną, niezakorkowaną Warszawę kierowałem się w kierunku wylotówki na Mazury. Tym razem przyjąłem wariant wyjazdu trasą białostocką, tj. przez Marki i Radzymin. Ciągnąc za sobą przyczepkę z łódką, jechałem stosunkowo wolno, tak jak na to zezwalają przepisy.
Piękna słoneczna pogoda jest już od samego rana, prognoza meteorologiczna obiecuje mi słońce i tylko niewielki wiatr - praktycznie przez cały dzień. Po drodze tuż za Warszawą na jednej ze stacji paliw pozwalam sobie tylko na kawę i wzmacniającego hot-doga, mając przed sobą cały i tylko ,,jeden jedyny" dzień przeznaczony na pływanie, mam wrażenie, ze każda tracona minuta jest bardzo droga. Jednak na nowo przebudowanej stacji w Rozogach decyduję się na uzupełnienie paliwa. Tu tankuję nie tylko samochód, ale też oba przenośne baki do wiezionego na przyczepce niewielkiego kompaktowego RIBa Sportis MC 3800. Stąd są już tylko 2 kwadranse do założonego miejsca wodowania.
Tuż za Rucianem-Nidą w miejscowości Piaski w ośrodku Exploris spuszczam łódkę na wodę. W porcie panuje spory ścisk, bo ściągnęły już niemal wszystkie czarterowane łodzie i stoją w gotowości do wyciągania na brzeg, na zimowanie. Jednak przy slipie jest jeszcze troszkę miejsca, a przyjazna ekipa tutejszego bosmanatu jest zawsze chętna do drobnej pomocy, stąd też RIB już po zaledwie dwudziestu minutach stoi gotowy do przemierzaniu mazurskiego szlaku. Około godziny 10 w pełni sklarowany wyruszam na północ, w kierunku Węgorzewa.
Łódka płynąc na umiarkowanych obrotach silnika rozcina delikatnie pomarszczoną taflę jeziora Bełdany, a pokładowy kompas niemal idealnie wskazuje kierunek północy. Przez głowę przemykają myśli: czy uda się dziś przemierzyć całe Mazury, czy silnik nie zawiedzie, czy pogoda przypadkiem się nie załamie? Nic jednak nie wskazuje na to, że cokolwiek mogłoby pokrzyżować moje plany, tj. nie ułożyć się po moich myślach. Początek jest tak fantastyczny, że w momencie, gdy po raz pierwszy dzwoni schowany do kieszeni sztormiaka telefon komórkowy, postanawiam skończyć z tą ,,smyczą" i - mimo roboczego dnia - wyłączam go bez najmniejszych skrupułów i wyrzutów sumienia. Przez głowę przemyka mi myśl: ,,udało mi się wyrwać tylko na jeden dzień, ten dzień zapowiada się naprawdę fantastycznie i niech nic nie odciąga moich myśli od przeżywania piękna mazurskich doznań". Podręczne miejsce telefonu zajmuje natomiast aparat fotograficzny - to urządzenie pozwoli mi przynajmniej na utrwalenie części tych niesamowitych widoków i przesympatycznych wrażeń, dając później możliwość ponownego przeżywania frajdy płynięcia. Będę z pewnością wielokrotnie przeglądał je przez cały okres przerwy zimowej, a cyfrowo utrwalone obrazy z pewnością pomogą wytrwać w wodniackim poście; aż do okresu wiosennego. Niestety, z przyczyn w pełni oczywistych, tylko niewielką częścią tych zdjęć mogę się podzielić z państwem na łamach naszego Jachtingu.
Kierunek Mikołajki
Jezioro Bełdany, przechodzące w Mikołajskie, to fragment najdłuższej mazurskiej rynny jeziorowej. Wyjątkową sympatię wśród motorowodniaków i żeglarzy akwen ten zaskarbia sobie dzięki pięknym i w pełni dostępnym brzegom, gdzie urokliwe lasy porastają niemal całe brzegi jeziora. Stosunkowo niewielka szerokość i dynamicznie zmieniający się widok linii brzegowej sprawia, że szybkie płynięcie motorówką sprawia tu niesamowita frajdę. Mijam Zatokę Wigryńską, Mysią Wyspę, ,,patelnię" w rejonie Kamienia, ujście Krutyni (Zatoka Iznocka) i fragment wąskiej rynny jeziornej. Nagle znaki żeglugowe nakazują zwolnić przy przeprawie promowej w rejonie Wierzby. To dobry czas na drobne korekty w ustawieniu silnika, sprawdzeniu łodzi czy dopięciu sztormiaka. Mimo tegorocznego wczesnojesiennego ciepła pęd wiatru sprawia, że powoli zaczynam odczuwać zimno. Jest oczywiste, że dalsze płynięcie jest możliwe tylko wówczas, gdy wszystkie techniczne aspekty grają na tyle dobrze, że jesteśmy pewni, że nasz sprzęt wytrzyma trud wielogodzinnej pracy. Po chwili mijam punkt zejścia się jezior (Bełdan i Mikołajskiego) na wysokości Śniardw. To tutaj rozpoczyna się szlak wodny poprzez jeziora Śniardwy, Seksty, kanał Jegliński, Roś i rzekę Pisę, który miałem przyjemność przybliżyć czytelnikom we wrześniowym numerze Jachtingu. Zaraz potem na horyzoncie ukazują się Mikołajki, których zarys z każda minutą płynięcia stają się coraz bardziej wyraźny. W mojej podświadomości odżywają słowa starej niegdyś nuconej przy ogniskach piosenki ,,Żegnajcie Mikołajki kolorowe...". Prawy brzeg jeziora, ze starszą zabudową, pokrytą czerwoną dachówką, jest jakby potwierdzeniem tego tekstu; ewidentnie dominuje swoją estetyką nad brzegiem lewym, gdzie są już realizowane nowe, wielkogabarytowe inwestycje. W porcie jest już stosunkowo pusto. Zbliżając się powoli do mikołajskiego mostu-kładki dla pieszych, widzę znajomy czerwony napis z logiem naszego czasopisma. To miłe, że Jachting jest coraz bardziej obecny na całym mazurskim szlaku i nie pozwala wodniackiej braci o sobie zapomnieć.
Kierunek Giżycko
Po przejściu Mikołajek można znowu przyśpieszyć, co jednak nie wpływa negatywnie na odbiór fantastycznych widoków. Ten niemal w pełni idealny pejzaż psuje tylko potężna linia wysokiego napięcia przecinająca w poprzek całe jezioro Tałty. To akurat dzisiaj rzuca mi się mocno w oczy, stąd też zaczynam zwracać szczególną uwagę na to, co w moim otoczeniu zakłóca harmonię lokalnego krajobrazu, a co jest w niego pięknie wkomponowane i po prostu nie razi. No cóż, w niezwykle dynamicznym urbanistycznym rozwoju Mazury zmieniają swój charakter, dlatego też lokalne władze hamując budowlane samowole i narzucając niezbędne standardy muszą wykazywać się coraz większą troską o zachowanie swoistego charakteru tej cudownej krainy. Mijając zaledwie kilka jachtów żaglowych i motorowych docieram wkrótce do ciągu kanałów. Tutaj też jest stosunkowo pusto, a dla kogoś, kto płynie szybką motorówką, jest to odcinek pełnego wyciszenia emocji. Przy prędkości kilku kilometrów na godzinę można dostrzec po obu brzegach zdecydowanie więcej elementów przyrodniczych. Pora roku, czyli kalendarzowy przełom lata i jesieni, nadaje otaczającej przyrodzie wspaniałą oprawę. Z jednej strony widać, że to już niemal koniec sezonu, z drugiej zaś oczywiste się staje, że to właśnie ten odpływ turystów pozwala przyrodzie na ponowny powrót do naturalnej harmonii. Wszystko jest skąpane jeszcze w pełnej zieleni, a typowe dla tej pory roku barwy zaczynają dopiero bardzo nieśmiało pojawiać się na niektórych drzewach. Taki obraz tej krainy chciałoby się po prostu zakodować w pamięci. Na takich przemyśleniach upływa mi niemal cały czas płynięcia przez poszczególne kanały aż do jeziora Jagodne. Dopiero tutaj mogą ponownie odpowiednio mocno zagrać konie mechaniczne silnika i w pełnym ślizgu można płynąć w stronę Giżycka. Przed kanałem Kula pomiędzy jeziorami Łagodne i Boczne na horyzoncie pojawia się znajomy kształt. Tak, to legendarny jacht Biegnąca po falach - pamiętam go jeszcze z dzieciństwa. Wówczas wydawał się autentycznym olbrzymem na tle wszystkich mazurskich żaglówek, dzisiaj na tle innych jachtów jest on tylko po prostu duży.
Po przejściu na jezioro Niegocin pozostaję na głównym szlaku i przyjmuję kurs na Giżycko. Mijam szybkiego RIBa, specjalizującego się w ekstremalnych rejsach dla turystów, zostawiam za sobą potężne żółte dmuchane boje sygnalizujące akwen zajęty pod regaty i kieruję się do kanału Łuczańskiego. Gdy wpływam nim do Giżycka, już w oddali widzę czerwone światła przy moście zwodzonym, które skutecznie zniechęcają mnie do płynięcia tym odcinkiem. Zawracam i kieruję się w kierunku starego Kanału Niegocińskiego, którym mogę wpłynąć na jezioro Kisajno w bezpośrednim sąsiedztwie Pięknej Góry. Na kanale widzę barki brygad remontowych prowadzące prace konserwacyjne tego mocno zestarzałego kanału. Uff, jak dobrze, że jeszcze cokolwiek dzieje się w tej materii - to autentycznie cieszy. Taki promyk nadziei na przyszłość.
Jednym słowem Polska jest piękna! Więcej w styczniowym "Jachtingu"!

© 2006-2009 by Twoje Media Sp. z o.o. | Wszystkie prawa zastrzeżone. | Designed by www.Sail-Info.pl

  :: Aktualności   :: Gdzie kupić   :: Archiwum   :: Prenumerata   :: Giełda   :: Kontakt   :: Konkursy   :: Reklama

Żeglarstwo | Rejs | Żeglowanie | Jachty | Barki | Regaty | Łodzie | Żagle | Regaty | Katalog firm | Filmy | Sporty Wodne | Czartery | Mariny | Stocznie |
Linki | Wędkarstwo | Jachting Motorowy | Czasopisma hobbystyczne | Czasopisma dziecięce | Masaż |