News
Gangi spod ciemnej bandery
, 2010-03-09
Turkusowe wody Oceanu Indyjskiego cicho chlupoczą wzdłuż burty. Równikowe słońce mocno przypieka, lecz lekki wiatr przynosi ochłodę. Tak mógłby wyglądać raj. Daleko jest zasypana śniegiem Europa, politycy, podatki, stała praca. Leniwie płyną godziny. Nagle w ciszę wdziera się coraz głośniejszy ryk potężnych silników.

Scenariusz jest zawsze podobny. Do statku podpływa jedna lub więcej szybkich łodzi motorowych. W każdej kilku facetów uzbrojonych w AK 47, często też w granatniki. Napastnicy szybko wdzierają się na pokład i przejmują kontrolę nad statkiem. Przeszukują go w poszukiwaniu cennych przedmiotów i gotówki. Jeśli bandera armatora, narodowość marynarzy i rodzaj ładunku dają nadzieję na okup - uprowadzają statek na dobrze strzeżone kotwicowiska. Czasem zabijają jednego czy więcej marynarzy, aby podkreślić swoją determinację. Jachty są dla nich doskonałym i łatwym łupem. Wprawdzie rodzina i przyjaciele uprowadzonych żeglarzy nie zapłacą tyle ile wielkie towarzystwo żeglugowe, ale za to ryzyko odwetu jest praktycznie równe zeru.
Piractwo i piraci
Piractwo to po prostu rozbójnictwo morskie - bezprawne akty przemocy (pozbawienie wolności, rabunek) dokonywane na morzu przez prywatne statki. Piraci to zwykli bandyci, tyle że operujący na morzu. Romantyczna legenda, stworzona przez literaturę i Hollywood, nie ma żadnego odbicia w rzeczywistości.
Piractwo zgodnie z konwencja genewską z 1958 roku i konwencją prawa morza z 1982 jest uważane za zbrodnię prawa narodów i może być ścigane przez każde państwo, bez względu na miejsce popełnienia przestępstwa i obywatelstwo sprawcy.
Zainfekowane wody
Wody na których grasują piraci można podzielić na dwie kategorie. W pierwszej mieszczą się tradycyjne łowiska morskich bandytów: morza Sulu (Filipiny), Południowochińskie (Indonezja), wybrzeża Somalii i Zatoka Adeńska z cieśniną Bab El-Mandeb. Druga obejmuje kraje w których piractwo rozkwitło zupełnie niedawno: Brazylia, Wenezuela, Nikaragua, Honduras, Gwatemala i Ekwador.
Geografia piractwa zmieniła się bardzo w ostatnich kilku latach. US Coast Guard uporał się z plagą napadów na jachty w Zatoce Meksykańskiej, znacznie bezpieczniej zrobiło się też na Karaibach. Bardzo szybko spada liczba napadów w Azji Południowowschodniej. Na prawdziwe światowe centrum piractwa wyrosły wody w północno-zachodnim rogu Oceanu Indyjskiego: Zatoka Adeńska, Bab el-Mandeb, wody przybrzeżne Somalii i Jemenu. To najkrótsza droga do Europy z Azji i krajów arabskich. Tędy przewożone jest 8% światowego frachtu morskiego i 12% ropy naftowej. Dla żeglarzy to trasy na Morze Czerwone i Śródziemne. Pozwala uniknąć długiej i ryzykownej drogi wokół Afryki Południowej. Dlatego mimo wciąż rosnącego ryzyka coraz to nowe jachty kierują się na ten szlak.
Piractwo w Rogu Afryki bije na głowę pod względem intensywności i uciążliwości dla żeglugi wszelką inną aktywność przestępczą przeciw statkom na całym świecie. Potwierdzają to raporty IMO. Pełne dane są dostępne za rok 2008. W I kwartale miało miejsce 11 ataków, w II 23, w III 50 i w IV 51. Piraci przejęli 44 statki i zatrzymali ponad 600 marynarzy. W dalszym ciągu rozważań skupię się zatem na piractwie na wodach między Jemenem i Somalią. To jest w tej chwili nowa Tortuga i nowy Port Royal.
Przeczytajcie koniecznie marcowy numer "Jachtingu"