rejestracja | logowanie | newsletter



       


News

Perła Bałtyku

, 2010-02-08

W rodzinny rejs na duńską wyspę Bornholm wyruszyliśmy 10-metrowym jachtem Bawaria. Spokojny początek na wodach Zalewu Szczecińskiego nie zapowiadał przygód, jakie czekały nas na otwartym morzu.

W skład naszej pięcioosobowej załogi weszli: tata Przemek - l kapitan, mama Iwona - pierwszy oficer i kuchmistrz, córki - Karolina 13 lat i Viktoria 10 lat, załogantki z pewnym doświadczeniem żeglarskim, oraz ja - załogant żółtodziób.
18 lipca 2009 r.
O godzinie 1800 odbieramy jacht od armatora. Weryfikuję check-listę. Po zaokrętowaniu załogi dzielimy się na trzy wachty: I - Przemek z Viktorią, II - Iwona z Karoliną, III - Jurek ze wsparciem Przemka. Dzień kończymy kolacją inauguracyjną.
19 lipca 2009 r.
Klarujemy i prowiantujemy jacht. Przeszkoliłem załogę, omówiłem zasady i środki bezpieczeństwa oraz zasady poruszania się po pokładzie. Wprowadziłem obowiązek noszenia pasów bezpieczeństwa w zależności od pory dnia i siły wiatru. Odebrałem prognozę pogody na południowy Bałtyk: wiatr W i SW 4°B rosnący na 5 do 6°B. 1800 - obieram kurs na Świnoujście (z Jeziora Dąbskiego na Zalew Szczeciński). Wiatr W - WNW wieje z siłą 1? - 2?B. Pełne zachmurzenie. Idziemy na silniku, pomocniczo dostawiamy grota. 2345 - cumujemy w porcie jachtowym Świnoujście. Wiatr ,,siadł". Mamy kilka godzin, na sen i na przeczekanie flauty.
Przez rozgniewany Bałtyk
Prognoza pogody na kolejny dzień zapowiadała bardziej żeglarską aurę, co oznaczało wiatr od 4 do 6° w skali Beauforta. I taki był, przynajmniej na początku rejsu.
20 lipca 2009 r.
Obieramy kurs na Bornholm. Kurs kompasowy KK 020°. Wiatr SW o sile 4°B pozwala nam płynąć baksztagiem. Prognozy na dalsze 12 godzin mówią o wietrze rosnącym miejscami do 6°B i szkwałach.
Warunki mamy znakomite. Płyniemy na pełnych żaglach, z prędkością 5-6 węzłów, w przygrzewającym słońcu. Jednak fale, goniące nas skośnie od rufy, szybko przyprawiają wszystkich - z wyjątkiem kapitana - o chorobę morską. Nastrój sielanki psują też groźne, ciemne chmury, które doganiają nas w zawrotnym tempie strasząc błyskawicami, docierającym jakby z zaświatów grzmotem i widoczną jak na dłoni ogromną, ciemnoszarą ścianą deszczu. Ponieważ chwilę wcześniej oddałem hołd Neptunowi, jestem gotowy do walki z żywiołem, niestety nasza łódka nieco mniej. Żagle, które w porcie lub przy łagodnym wietrze zwijały się niemal same, teraz odmawiają współpracy. Kapitan przymierza się do ściągania grota, ja mam ustawić jacht do wiatru. Łatwo powiedzieć! Łódka jest posłuszna tylko przez moment, szkwały i wielkie fale szybko zmieniają jej położenie. Kapitan wrzeszczy przez zawieruchę: ,,Nabierz szybkości i pod wiatr!" Robię, co mogę, ale jachcik tańczy na wszystkie strony. Fale przelewają się przez burtę, grzmoty z wściekłym rykiem zagłuszają nawałnicę. Sześć w skali Beauforta to już historia. W porywach wieje nawet osiem. Sceneria jak z filmu, ale nawet nie myślę o wyjęciu kamery. Woda jest dosłownie wszędzie!
Z trudem ponownie stawiam jacht w linii wiatru. Kapitanowi udaje się ściągnąć grota. Czas na foka. Roler nie daje rady i część żagla dalej łapie wiatr. Gnamy na nim z szybkością, jaką wcześniej mieliśmy na pełnych żaglach, z niepokojem wypatrując ogromnego statku, który jeszcze jakiś czas temu widoczny był na morzu, a teraz zniknął w ścianie wody. Kiedy wydaje się, że burza nigdy się nie skończy, nagle przestaje padać, wychodzi słońce, statek przechodzi w bezpiecznej odległości, a wiatr słabnie.
Całą relację z resju znajdziecie w najnowszym "Jachtingu"

© 2006-2009 by Twoje Media Sp. z o.o. | Wszystkie prawa zastrzeżone. | Designed by www.Sail-Info.pl

  :: Aktualności   :: Gdzie kupić   :: Archiwum   :: Prenumerata   :: Giełda   :: Kontakt   :: Konkursy   :: Reklama

Żeglarstwo | Rejs | Żeglowanie | Jachty | Barki | Regaty | Łodzie | Żagle | Regaty | Katalog firm | Filmy | Sporty Wodne | Czartery | Mariny | Stocznie |
Linki | Wędkarstwo | Jachting Motorowy | Czasopisma hobbystyczne | Czasopisma dziecięce | Masaż |