
Drodzy Czytelnicy,
sierpień to czas beztroski i wakacji, a dla żeglarzy nie ma przecież lepszego wypoczynku niż na pokładzie pod żaglami (no chyba że zimą na nartach). Jak swoją wodną pasję możecie pogodzić z obowiązkami rodzinnymi? W ramach podnoszenia dzielności morskiej (lub śródlądowej) można zabrać rodzinę na rejs familijny.
W bieżącym numerze prezentujemy dwa materiały o żeglowaniu rodzinnym opracowane przez familie wilków morskich. Zbigniew Ostapiuk w swoim artykule opowiedział o tym, jak zaszczepił w córce pasję do żeglowania podczas rejsu ze Szczecina do Kopenhagi, zaś Magdalena Banasik podzieliła się rozważaniami o bezpiecznym żeglowaniu z dzieciakami na pokładzie.
Podstawą dla każdego żeglarza powinna być także znajomość i wyciąganie właściwych wniosków z komunikatów meteo. Z tych względów gorąco polecam Wam lekturę artykułu przystępnie i wnikliwie traktującego o numerycznych prognozach pogody, autorstwa duetu ekspertów - Grzegorza Pawlaka i Macieja Ostrowskiego.
Jest co prawda takie powiedzonko, że nie ma złej pogody, są tylko złe ubrania. Jedno jest pewne - nie mogliśmy narzekać na kiepską aurę w Egipcie podczas testów katamaranika SmartKat. Jak się żeglowało po wodach Morza Czerwonego i jakie są wady i zalety tej portatywnej jednostki, dowiecie się z artykułu Pawła Kardasza. Do Egiptu i na pokład SmartKat-a na pewno nie raz jeszcze wrócimy. Podobnie zresztą jak Adam Jasser często wraca myślami na Florydę w swoich niezawodnych opowieściach. Tym razem nie wspomina nic o zjawiskowych pięknościach takich jak Eleonora, ale może, ku uciesze męskiej części publiczności i części damskiej, będzie o tym w następnych opowiadaniach.
Życzę Wam miłej lektury oraz wielu udanych sierpniowych rejsów,
Magdalena ;-)
To była jazda na całego! Frajda z szybkiego żeglowania po cudownie ciepłych wodach Morza Czerwonego jest ogromna. Składany katamaranik spodobał nam się bardzo, a defekty, które się ujawniły, są w sumie niewielkie i łatwe do usunięcia.
W momencie wypłynięcia w nasz dwuletni morski rejs dzieci miały już: 1,5 roku (Ida) i 4 lata (Igor). I jeszcze wtedy co niektórzy lekko pukali się w czoło, że takie maluchy zamierzamy ciągać po świecie. A dla dzieci to była wspaniała przygoda.